Poznań

POZNAŃ, który pokochasz

Poznań to jedno z miejsc, które chciałem zobaczyć koniecznie z jednego oczywistego powodu.

Tak się super złożyło, że pod koniec października tego roku byłem po raz pierwszy w Poznaniu. Kawał drogi z Krakowa. Ale okazja też nie byle jaka. Do Polski przyjeżdżał Tomasz, mój dobry kolega z Węgier. Właśnie na przełomie października i listopada węgierscy studenci mają co roku tygodniową przerwę. Ot tak. Super, prawda? Na pierwszy rzut oka, tak. Okazuje się, że jednak później rozłożone w czasie jest odrabianie tego tygodnia w soboty.

Tomasz fantastyczny człowiek, postanowił cały wolny tydzień spędzić u nas. Padło na Poznań. Dlaczego? Raz, że świetna miejscówka, a dwa Barbara, która znała Tomka najdłużej z całej naszej grupy. Basia długo czekała aż napiszę coś o naszym spotkaniu. Dlatego ten wpis dedykuje całej ekipie, która zgromadziła się w Poznaniu, właśnie dla Tomka, który obchodził wtedy swoje urodziny. Basia, Andrzej, Tomasz no i ja. Stara dobra ekipa, która poznała się dzięki programowi Erasmus+. Erasmus – connecting people. Tak jak Nokia i Vodka.

Decyzja zapadła. Jedziem na Poznań!

MIASTO POZNAŃ

Przeszło 450 kilometrów, ponad 8 godzin w pociągu. Jednak było warto! Dlaczego? Zawsze chciałem odwiedzić Poznań. Po pierwsze żeby na własne oczy przekonać się jak piękny jest rynek i zobaczyć parę bodących się koziołków oraz pójść na stadion przy ul. Bułgarskiej. Plan na Poznań udało się połowicznie zrealizować. To był prawdziwy 24-godzinny maraton.

PIERWSZY RAZ W POZNANIU

Oprócz małego zagubienia na początku, próby zlokalizowania, w którą stronę iść, nie było większych niespodzianek. Dworzec jak dworzec. Pełno ludzi, duży zgiełk. Kolejna podstawowa w wielkim mieście zasada. Obok dworca głównego stać ma galeria handlowa. Tak też było. Była ogromna. Udało się skontaktować z Basią. Miałem szukać wysokiego budynku o pomarańczowym kolorze. Trafiła na wyjątkowo rozeznanego w kolorach faceta. Chwilę zajęło dotarcie na miejsce, ale się udało. Moim oczom ukazała się uczelnia Basi, Uniwersytet Ekonomiczny. Gdzie zostałem zabrany przez Tomka i Basię na 17 piętro (?), super odrzutową windą. Udało się zrobić nawet jedną w miarę dobrą fotkę panoramy miasta.

STARY RYNEK W POZNANIU

Tak jest! Mogę śmiało powiedzieć, że udało mi się spełnić jedno z moich małych marzeń. Przyjechać do Poznania i dać się oczarować. Uwielbiam starą architekturę (możecie mnie poprawić jeśli plotę głupoty)! Zawsze kiedy widziałem na zdjęciach lub w telewizji czy gdziekolwiek indziej reklamę Poznania był pokazywany rynek główny. I tak jakoś wyperswadowałem sobie, że muszę go kiedyś zobaczyć na własne oczy. I co? Udało się! Czasu było mało. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, ale miałem być w Poznaniu krócej niż 24 godziny. Na zwiedzanie i wchodzenie w szczegóły nie było czasu. Tym bardziej, że zbliżał się nie ubłagalnie koniec dnia. Nie zobaczyłem bodących się koziołków, ale zobaczyłem inne, złote. Rynek o zachodzie słońca można opisać jednym słowem, albo kilkoma, jak kto woli. Jaki by to nie był rynek, zawsze jest to malowniczy widok. Szczególnie w Poznaniu, gdzie fasady kamienic mienią się kolorami. Cudo!

PYRA BAR

Jak powiedziała Basia „must see” w Poznaniu. Co by tradycji stało się za dość. Wszystko z ziemniaka. Raczej nie inaczej. Powiem tylko tyle, że lokal mi się podobał, a jedzenie było super pyszne. Z ziemniaka na prawdę można zrobić wiele dobrych smakołyków. Głodnym radzę odejść w tej chwili od monitora. Za późno? Przepraszam…

Super pomysł z numerkami w postaci pyry (prześmiesznie wyglądała cała sterta ziemniako-numerków za plecami ekspedientki), świetny retro wygląd, może nawet zalatujący lekkim komunistycznym akcentem. To wszystko w przystępnych cenach. I warto wspomnieć miłą obsługę oraz dodatkowy poczęstunek na koszt firmy. Dziękujemy Pyra Bar!

POZNAŃ – MIASTO DOZNAŃ

Mimo iż mój pobyt w Poznaniu trwał lekko ponad 23 godziny, udało się zobaczyć naprawdę ciekawe miejsca. Przede wszystkim czas spędzony w doborowym poznańskim towarzystwie. Prawie bez zmrużonego oka. Do momentów wartych wzmianki na pewno zaliczę poranny chłodny spacer wzdłuż ulicy Bułgarskiej. Nie byłem w środku, ale widziałem stadion Lecha Poznań. Robi wrażenie. Stadiony i obecnie polska reprezentacja to powody do dumy. Gorzej jest już z poziomem naszej rodzimej ligi, ale nie o tym. Kiedyś może uda się zobaczyć jakieś ciekawe spotkanie i przy okazji zwiedzić raz jeszcze Poznań. Również odpoczynek nad rzeką Wartą o zmroku na mini barce, był świetnie zagospodarowanym czasem. Polecam, warto! Nie bez kozery jest spot reklamujący miasto Poznań – miasto doznań. Cieszę się, że tam byłem! Pozdrawiam Poznań!