krzysztof zanussi definicja porażki

Krzysztof Zanussi – definicja porażki

Zwykły człowiek, tworzący niezwykłą historię, ze zwykłymi problemami i niezwykłym podejściem do porażki.

Krzysztof Zanussi. Chyba każdy kojarzy to imię i nazwisko? Nie każdy pewnie pamięta z twarzy. Ale być może pamięta z obrazów jakie stworzył. Przykładowe dwa tytuły z ostatnich lat; „Obce ciało” z 2014  czy „”Rewizyta” z 2009 roku. Z tym ostatnim filmem wiąże się ciekawa wypowiedź pana Zanussiego z 2014 roku, bezpośrednio związana z dzisiejszym wpisem, dotycząca sprzeciwu feministek. Niech będzie to prolog do tego krótkiego i mam nadzieję lekkiego wpisu. Oto i ona:

Wymyśliłem takie powiedzonko, że feminizm jest jak cholesterol, dzieli się NA dobry i zły. Ten dobry walczy o szacunek, równe prawa, szanse dla kobiet. Złym jest ten, który próbuje zbudować identyczne modele mężczyzny i kobiety, tak, żeby mężczyzna był zniewieściały, a kobieta – zmężniała.

– Krzysztof Zanussi

Nie chce się zagłębiać w problem krytyki z jaką spotkał się pan Krzysztof Zanussi. Jedyne na co chciałbym zwrócić uwagę jest fakt w jaki sposób poradził sobie z całą sytuacją i jak ją skomentował. Dlaczego zwracam się ku temu wydarzeniu? Może uda się Wam zrozumieć mój pogmatwany tok myślenia. Mam taką nadzieję.

KRZYSZTOF ZANUSSI – TWÓRCA SWOJEJ RZECZYWISTOŚCI

Z Krzysztofem Zanussi wiąże się wiele ciekawych historii, anegdot i wydarzeń. Jedno z nich, wielokrotnie przywoływane przez Zanussiego, to historia jego wyrzucenia ze szkoły filmowej w Łodzi. Powodem wyrzucenia Zanussiego ze studiów był brak postępów w nauce, przynajmniej tak to określono. W jaki sposób określono stagnacje w rozwoju młodego reżysera? Odpowiedź na to pytanie należy rozpocząć od tego w jakich okolicznościach został przyjęty na studia. Co pozwoliło mu dostać się do jednej z najlepszych szkół filmowych na świecie? Podstawą do jego przyjęcia były jego amatorskie nagrania filmowe i sama postać niezwykle obiecującego młodego człowieka. Jako student udało mu się wyjechać do Francji na kilka miesięcy, gdzie przyglądał się pracy tzw. nowej fali francuskiej (nurt awangardy w kinie francuskim). Tam przeprowadzał również niezwykle cenne, jak na te czasy, wywiady z ludźmi, których próżno było szukać w kraju. Wracając na studia w Łodzi postanowił nagrać film wzorując się właśnie na francuskiej nowej fali, o której w Polsce można było przeczytać tylko i wyłącznie z jego wywiadów przeprowadzonych we Francji. I tu zaszło nieporozumienie. Gdyż jego wydalenie ze szkoły zostało uargumentowane w ten sposób:

Pan przyszedł z kina amatorskiego i pan znowu robi nam amatorskie kino. no to po co panu ta szkoła?

Tym brakiem zrozumienia w nowatorskim podejściu młodego Zanussiego, profesorowie uczelni w Łodzi niezwykle go skrzywdzili. Zarzucono mu ponowny powrót do kina amatorskiego, kręcenia z tzw. „ręki”, gdzie w filmie aktorzy improwizowali na scenie. To było kompletnie nie zrozumiałe dla jego przełożonych. Został jednak oddalony ze szkoły, dla przykładu. Cała sytuacja skończyła się tym, że Zanussi po wydaleniu ze szkoły złożył pełne pokory i samokrytyki pismo, dzięki któremu przywrócono go z powrotem na studia. Tam nakręcił banalny film, za który go pochwalono. Natomiast sam Zanussi dostał lekcję na całe życie. Coś co zostało mu do dzisiaj i potrafił wykorzystać przy okazji krytyki jego filmu „Obce ciało”.

WIEM JAK WZGLĘDNE SĄ OPINIE

– KRZYSZTOF ZANUSSI

Dzięki temu podejściu był przygotowany na niesamowitą falę krytyki, z którą dzięki swojemu doświadczeniu był sobie w stanie poradzić. I tutaj dochodzimy do tego, do czego zmierzałem od samego początku.

PORAŻKA WG ZANUSSIEGO

Krzysztof Zanussi choćby dzięki właśnie takim doświadczeniom potrafił wyciągnąć odpowiednie wnioski. Nie warto się poddawać i uznawać swojego działania za porażkę, gdyż w oczach innych za takie właśnie zostało uznane. Warto działać i podejmować odpowiednie dla siebie decyzje.

Na podstawie wywiadu przeprowadzonego przez panią Martę Shaw, podczas zeszłorocznej konferencji Global Leadership Summit 2015 w Krakowie, stworzyłem notatki z tego wywiadu. Wpis początkowo miał być o podejściu pana Krzysztofa Zanussiego do roli bycia liderem, przywódcą. Jednak szukając inspiracji i pocieszania dla samego siebie, właśnie z powodu wydarzenia, które nazwałem porażką, zdecydowałem się na odrobinę podnoszącej na duchu treści. Tym samym tworząc na podstawie notatek z wywiadu i nie tylko, definicję porażki wg Krzysztofa Zanussiego. Będzie to zestaw banalnych podpunktów, z których banalności jednak nie zdajemy sobie sprawy na co dzień. Może komuś taka informacja poprawi odrobinę nastrój.

4 ZDANIA NA TEMAT PORAŻKI:

.

 

.

.

  • Wpis jak zwykle rewelacyjny, chociaż coś we mnie wzbrania się przed przyznaniem stuprocentowej racji panu Zanussiemu. I chociaż wiem, że do nie mam się do niego co porównywać, jeśli chodzi o osiągnięcia, doświadczenia życiowe, a także pewnie i „mądrość”, jakkolwiek ją zdefiniować, to uważam, że (odnośnie słów „nie wstydź się czegoś, czemu nie jesteś winny”) nie powinniśmy się wstydzić, nawet jeśli jesteśmy winni jakiegoś błędu. To, że po czymś takim zostaje blizna to fakt, ale blizna jest przecież naszym trofeum, świadectwem zwycięstwa…. więc ja poszedłbym krok dalej i powiedział: nie wstydźmy się błędów. To one czynią nas ludźmi. Coraz lepszymi 🙂
    Pozdrawiam gorąco i czekam na więcej!

    • Myślę, że w tym zdaniu głównie chodzi właśnie o te potknięcia, na które nie mieliśmy wpływu, a się wydarzyły. Zgadzając się z Tobą w 100%, jestem zwolennikiem popełniania błędów, bo nie popełnia ich tylko ten, który nic nie robi. A takie potknięcia się zdarzają każdemu z nas. Dzięki, że wpadłeś po raz kolejny! 😉 Planuję w końcu odwiedzić blogi osób, które do mnie w ostatnim czasie wpadały z odwiedzinami, także spodziewaj się wizyty 😀